Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Drugi tydzień za mną

Nim się obejrzałem za mną, już drugi tydzień moich marszów. O ile w pierwszym tygodniu byłem podekscytowany, to w drugim zaczęła dopadać mnie nuda. Brak odczuwalnego zmęczenia również nie wpływał na mnie motywująco, a w głowie tliła się jedna myśl – chciałbym już biec.

Jak zachorowałem na Parkrun?

Szukając różnych informacji o bieganiu w encyklopedii wszechświata jaką jest wujek Google, natknąłem na witrynę o nazwie „Parkrun”. Tłumacząc sobie z „englisz na polisz” znaczy to nic innego jak „biegać po parku”. Wiele się nie zastanawiając wszedłem, a to zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Pierwszy tydzień za mną

Moje wyzwanie rozpoczęte. Czy wytrwam? Zobaczymy. Pierwszy tydzień był naprawdę dla wytrawnego kanapowca. Trzydziesto i czterdziestominutowe marsze, nie sprawiły mi większego problemu. Wręcz przeciwnie. Wracałem naładowany pozytywną energią i co w moim przypadku nie jest dobrą oznaką, z dużo większym apetytem na kolacje.